Rok 1955
Na początku sezonu Szombierki wygrały w Radomiu 8:1 z Bronią w rozgrywkach Pucharu Polski. Jednak w lidze zmuszeni byli radzić sobie bez kontuzjowanych Krasówki (zagra w 4 kolejce) i Sobka (wróci w czerwcu).
W 5 kolejce w Lipinach sędzia przerywa w połowie mecz przy stanie 0:0 z powodu wichury. Spotkanie dograno po 10 dniach, a zakończyło się porażką 0:1.
Szombierki dopada seria 11 kolejnych meczy bez zwycięstwa i po 16 kolejkach lądują na przedostatnim miejscu w tabeli. Jednak od tej pory notują bilans 6-3-1, co pozwala im na zajęcie 8 miejsca na koniec sezonu (na 14 drużyn) i spokojne utrzymanie.
W dwóch ostatnich meczach po dyskwalifikacji w bramce pojawia się Heluszka i zachowuje w nich czyste konto.
Rok 1956
W drużynie następują kolejne zmiany. Odchodzi m.in. Szołtysek (wcześniej był bramkarzem w piłce ręcznej, a później zdobył Mistrzostwo Polski z Górnikiem Zabrze). Coraz częściej grają nasi srebrni juniorzy sprzed dwóch lat. Debiutuje bramkarz Mańka, a już w swoim drugim meczu w 5 kolejce z Górnikem Radlin opuszcza boisko w 55 minucie ze wstrząsem mózgu skopany przez rywala. Do bramki wchodzi Ginter Pośpiech. Popularny Laciok popisuje się kilkoma udanymi interwencjami, mecz kończy się wynikiem 0:0 i radlinianie tracą pierwsze punkty w rozgrywkach.
20 maja w meczu z Cracovią kontuzji doznaje Sobek i wróci dopiero za pół roku. 3 czerwca na stadionie Polonii Bytom zwycięstwo 1:0 zapewnia Krasówka, a 25 tysięcy widzów ogląda jego ostatnią bramkę w karierze. Skutecznie zastępuje go Leon Poloczek - przez 3 kolejne lata będzie strzelał przynajmniej 10 bramek w sezonie.
W przerwie między rundami następuje 1,5 miesięczna przerwa. Po niej rozegrano jedną kolejkę i Szombierki pojechały do Rumunii na dwa mecze towarzyskie (oba przegrane) i musiały przekładać w lidze mecz.
W październiku na boisko wrócił Sobek i od razu w meczu z Górnikiem Wałbrzych (4:1) strzelił 3 bramki. Po kolejnym zwycięstwie (2:0 ze Stalą Mielec) Szombierki na 5 kolejek przed końcem są liderem. Po przegranej z Cracovią 0:6 rozdają punkty każdemu, kto jest w potrzebie i kończą sezon passą 5 porażek z bilansem bramek 2:22. Ostatni mecz sezonu u siebie z Wawelem Kraków (0:7) prasa określiła jako "grany na stojąco". Szombierki ostatecznie zajmują 4 miejsce.
Rok 1957
Po 3 zwycięstwach w 4 kolejkach liczono na skuteczną walkę o upragniony awans (tym razem awansowali tylko mistrzowie obu grup). Potem jednak wygrane przeplatali porażkami i na koniec pierwszej rundy zajmują 2 miejsce. Na boisku nie pojawia się już Krasówka, a drugą rundę Szombierki zagrały najsłabiej ze wszystkich drużyn (tylko 6 punktów). Z bilansem ostatnich meczy 0-1-5 ostatecznie zajęły 9 miejsce z punktem przewagi nad strefą spadkową.
Rok 1958
W klubie raczej odpuszczono myśl o awansie. Drużyna przechodziła zmianę pokoleniową, starszych zawodników zastępowano młodszymi, juniorzy ze srebrnej drużyny okrzepli i coraz bardziej zaznaczali swą obecność.
Większość punktów Szombierki zdobywały "u siebie", co było tylko znaczeniem umownym. Z powodu remontu boiska przy kopalni grali bowiem m.in. w Zabrzu, Chropaczowie, czy też na stadionie Polonii Bytom.
Po pierwszej rundzie Szombierki zajmowały 5 miejsce, w drugiej uzyskano satysfakcjonujące wyniki z czołowymi drużynami (1:0 z Górnikiem Radlin, 4:2 z Unią Racibórz, 3:0 ze Stalą w Mielcu) i skończyły sezon na drugim miejscu, jednak ze znaczną stratą punktową do awansującego Górnika z Radlina.
Rok 1959
Sama gra, jak i wyniki nie przynosiły efektu od samego początku. Pierwsze zwycięstwo (wcześniej tylko 1 punkt w 6 meczach) Szombierki odniosły w 7 kolejce. Jednak 5:0 z Piastem Gliwice na otwarcie wyremontowanego boiska przy kopalni to był tylko "łabędzi śpiew".
Przedostatnie jedenaste miejsce zmuszało do myśli o najgorszym. Próbuje ratować sytuację Krasówka pojawiając się na boisku w dwóch meczach, jednak bez efektu.
W 19 kolejce debiutuje Jerzy Wilim zaznaczając swą obecność bramką. Pierwszą z ponad dwustu w karierze dla Szombierek.
Słaba gra, a przede wszystkim brak skuteczności przyczyniły się do spadku (wraz z Walterem Rzeszów), o czym informowała prasa.

A lata sześćdziesiąte, to w mojej ocenie najlepsza dekada w historii klubu.
miałem przyjemność trenować pod okiem trenera Pospiecha
OdpowiedzUsuń