SZOMBIERKI - LKS CZANIEC 2:0(1:0)
19' Majsner 1:0
80' Smoliński (głową) 2:0
Szombierki: Wierzbicki - Cybul, Rybak, Staszowski, Lebek - Jarnot, Cieszyński, Filauer, Kuliński, Smoliński - Majsner
Czaniec: Majda - Gołuch (72' Rzeszutko), Móll, Żak, Borak - Waligóra, Łoś (58' Fabisiak), Łącki (70' Praciak), Kozioł (68' Nowak), Jastrzębski - Kwaśniewski
Żółte kartki: Cieszyński - Jastrzębski, Łoś, Kozioł, Móll
Trener
Osadnik pokombinował składem z konieczności umieszczenia dwóch młodzieżowców w "11". Tę rolę pełnili
Cieszyński i
Kuliński. Chcąc zachować ofensywny charakter, miejsce
Konaszczuka na lewej obronie zajął
Lebek. Choć w jego przypadku trudno mówić o grze w obronie, często uczestniczył w akcjach zaczepnych, przez co z jego strony robiła się dziura, ale w porę asekurowana przez naszych środkowych obrońców. Z kolei
Jarnot zagrał na prawej stronie pomocy (dobry mecz, kilka soczystych uderzeń z dystansu, w końcu asysta przy bramce
Smolińskiego po wygranej przebitce w narożniku boiska, choć chyba z założenia to miała być akcja na skradzenie kilku sekund),
Smoliński na lewej pomocy, a
Kuliński raczej miał być wysuniętym ofensywnym pomocnikiem, lecz często cofał się do środka.
Mecz mógł się podobać,
Zieloni odnieśli zasłużone zwycięstwo kontrolując przebieg gry, mając więcej okazji do strzelenia gola, przetrzymując w drugiej połowie ciut większy napór gości. Strata punktów byłaby porażką, na którą nie zasłużyli. Dość powiedzieć, że ze strzelców pięciu bramek dla
Czańca w tym sezonie w wyjściowym składzie wyszedł tylko
Jastrzębski (1 bramka).
Fabisiak i
Praciak (po 2 gole) pojawili się na boisku w drugiej połowie.
Wierzbicki po raz czwarty w sezonie zachował czyste konto. Pewnie wyłapywał strzały w światło bramki, skutecznie interweniował w pierwszej połowie przy strzale z dystansu, w 64' świetnie wybronił sytuację sam na sam po stracie
Filauera pod własnym polem karnym, a dobitkę rywala zablokował
Rybak. Mogło być wtedy 1:1.
Smoliński zdobył pierwszego gola w barwach
Szombierek.
Szombierki po raz piąty w sezonie strzeliły pierwszego gola w meczu i wszystkie te mecze wygrały. Po raz trzeci uczynił to
Majsner (raz
Krzykawski i raz bramka samobójcza), grający wczoraj swobodnie i na luzie.
Zdjęcie autorstwa Julka & Sebastian Pfajfer Photography